Ewa - była żona alkoholika i hazardzisty

Serwisy i fora dyskusyjne niepije.pl ALKOHOLIZM - KOALKOHOLIZM
Możesz przestać pić i zacząć zyć inaczej. Ale nie musisz, możesz pić dalej, bo jeśli Tobie samemu nie zależy na odzyskaniu i odbudowaniu swojego życia, to nikt, zupełnie nikt nie może Tobie pomóc. Masz szanse, ale nie możesz liczyć, ze ktoś wezmie na siebie odpowiedzialność za to co zrobisz i jak te szansę wykorzystasz.
alkoholizm - współuzależnienia

Informacje niepije.pl
Strona główna
Opiekunowie niepije.pl
Kontakt
Teksty podstawowe
Alkoholizm (choroba)
alkoholizm koalkoholizm charakterystyka alkoholizmu
jak pomóc alkoholikowi?
leczenie alkoholika
Znajdziesz tu podstawowe teksty informujace o chorobie alkoholowej [...]
Aktualizowano: 22 styczeń, 2012 r.
Koalkoholizm (współuzależnienie)
Według niektórych profesjonalistów koalkoholizm wymaga intensywniejszej terapi niż terapia samego alkoholika [...]
Aktualizowano: 22 luty, 2012 r.
Teksty użytkowników
Alkoholizm
alkoholizm koalkoholizm Bogdan alkoholik
Bogdan - bohusz Ja Bogdan alkoholik, początkowo przecież wcale nie piłem często, ale piłem zawsze jak pamiętam dużo...
Mari alkoholiczka
Aktualizowano: 22 grudzień, 2011 r.
Koalkoholizm
Ewa - współuzależniona
Gdzieś jest ten świat. Widzę go, ale nie czuję. Ja jestem w kokonie. W szklanej wacie własnego nie-czucia.
Aktualizowano: 22 grudzień, 2006 r.
Ewa - była żona alkoholika i hazardzisty Tak, gdzieś on jest. Tuż obok. Na wyciągnięcie ręki.
Jacyś ludzie, jakieś sprawy do załatwienia, jakieś sprawy załatwione i te, których załatwić nie potrafię. Jakiś wiatr, jakiś deszcz, jakieś słońce. Życie. Ulica, dom, szkoła, hotel. I ten czerwony samochód na skrzyżowaniu.
Gdzieś jest ten świat. Widzę go, ale nie czuję. Ja jestem w kokonie. W szklanej wacie własnego nie-czucia. Oddycham, wydalam, chodzę, siedzę, śpię i czuwam. Jak cyborg. Jak lalka. Wczoraj znowu usłyszałam, że jestem zerem. Nikim. Śmieciem.
Że żyję tylko dlatego, że On jest ze mną.
Rozwalił o podłogę moją świnkę-skarbonkę, bo nagle, nie spodziewałam się tego właśnie dzisiaj, zabrakło pieniędzy. Pojechał do banku, wziął czek, zrealizował go - sprawdziłam przez internet - pojawił się po 8 godzinach. Bez czeku i bez pieniędzy. Zamarłam. Wiedziałam, że to znowu się zaczęło. Cholera, przecież wiedziałam, że to się zacznie. Więc czemu się dziwię? Czemu wciąż się dziwię? I kiedy z tym moim zdziwieniem wystartowałam, pobladł, chwycił świnkę-skarbonkę, rozwalił o podłogę.
- Nażryj się tą kasą! - zaryczał mi w twarz. - Nażryj się tym, bo tylko o to ci chodzi! O kasę!
Z czynszem zalegamy od trzech miesięcy. Boję się. Boję się, że właściciele domu zjawią się tu lada moment z pytaniem: co się dzieje? A ja będę musiała kłamać. Że to, że tamto, że owamto. Przecież nie powiem im, że salon gier pochłonął kolejne tysiące. Że wódka i hazard. Że hazard i wódka. Że, że, że...
Mój Boże, pocieszam się. Mój Boże, przecież teraz i tak jest lepiej. Kiedyś było gorzej, znacznie gorzej.
Był w alkoholowym ciągu, pamiętasz to, Ewka?
Musisz pamiętać, choć z uporem maniaka lejesz do swojej głowy wosk niepamięci. Ale pamiętasz. Wtedy jeszcze byłaś bojowa, walczyłaś jak lwica. Bałaś się jak diabli, ale walczyłaś. Pił chyba od 5 dni. Ot, normalny ciąg alkoholowy. Poznałaś je już. Poznałaś już ten stan, gdy człowiek, którego kiedyś kochałaś, który był Mężczyzną Twojego Życia, Twojego Pieprzonego Spapranego Życia, wpadał w ciąg. Widziałaś twarz wykrzywioną nienawiścią, przekrwione oczy, czułaś odór wódy. Siebie wtedy nie czułaś. Każda komórka twojego ciała była martwa. Jakiś głos w tobie wrzeszczał, jak oszalały: zrób coś! Powstrzymaj to! Walcz! Walcz! Zapchałaś go, wypinając brzuch jak baba w ostatnim tygodniu przed porodem, w sam róg pokoju.
Ostrzegał cię: odejdź! Odejdź!!!
Ale ty dalej ze swoim brzuchem. Naprzód! Naprzód! Byłaś przerażona i wściekła. Brzuch pchał cię do przodu. Poleciałaś na łóżko. Znalazłaś się na nim, zanim zorientowałaś się w paraboli lotu.
Na twojej szyi ręka-sznur. Nie mogłaś złapać oddechu.
Przed oczami wyrosła ci za to zaciśnięta pięść. Wielka jak kamień.
- Zasłoń głowę, Ewka! Zasłoń głowę! - zawył ci w mózgu instynkt samozachowawczy. Skuliłaś się wtedy i objęłaś tę swoją głupią, bojową głowę. Uścisk na gardle zelżał. Pięść się zatrzymała.

- Co ty masz wiecznie tyle siniaków na rękach? - pyta mama.
- Bo ja już tak mam, byle gdzie się uderzę, nawet lekko i siniak wyrasta jak bakłażan. Taka konstrukcja. - tłumaczę. O rozwalonym domofonie, kiedy mnie rzucił na tę ścianę, nie mówię, bo i po co? Wezwałam fachowca, założył nowy. Działa. Po sprawie.

Tylko jeszcze te sny. Kiedy pije, a także kiedy gra i pije, ciągle mi się to śni. Budzę się regularnie, co 1,5 godziny i pamiętam. Bez ustanku powtarzający się sen. Jakiś ciemny pokój, oświetlony tylko jedną nieosłoniętą żarówką na drucie. Piwnica jakaś, czy co? W poprzek tej piwnicy rozwieszone białe szmaty, sznury bez końca i szmaty też bez końca. Kluczę między tymi szmatami, oblepiają mnie całą, czepiają się włosów i twarzy. Brodzę w ciemności, w lęku. Brodzę bez szansy na wyjście. Budzę się. 3.30 w nocy. Próbuję znowu zasnąć. I znowu szmaty. 5.00. rano.

Nic nie rozumieć, nic nie czuć, nad niczym się nie zastanawiać. Niczego nie analizować. Przecież inni mają gorzej. A ja? Hazard i wóda. Ciąg jeden przechodzi w ciąg drugi, albo łączą się razem, jak dwa dopływy tej samej rzeki. Inni mają gorzej. Wytrzymam. Przecież to się musi zmienić. Musi! To niemożliwe, żeby niczego nie zrozumiał. Niedawno zdychał po 3-tygodniowym chlaniu. Zdychał i płakał, że on już tego nie zrobi. Że zacznie się leczyć. Że więcej do szulerni też nie pójdzie, bo tam sami złodzieje.
Wstaje dzień. - Kolejny dzień koszmaru. - kołacze mi w głowie. - Kurwa mać! W tym chlewie nawet łyżki nie mogę znaleźć! - słyszę w kuchni. Psiakrew, rzeczywiście, nie pozmywałam wczoraj naczyń. Nie obejrzałam filmu. Nie przeczytałam książki. Nie porozmawiałam z córką. Muszę to nadrobić, tylko niech już tak nie wrzeszczy. Niech nic nie mówi. Chcę ciszy. Choć chwili spokojnej, błogosławionej ciszy. Ciszy, która pozwoli mi przeżyć. Ten jeden dzień, który właśnie wstaje.

       Dla mnie koszmar się już skończył. Już mam tę swoją wymarzoną, wytęsknioną, błogosławioną ciszę. O podłogę nie rozbijają się już świnki-skarbonki, nie widzę zaciśniętej pięści nad swoją głową, domofon stale ten sam, nie mam siniaków. Zmieniła się konstrukcja.
Pieniądze z konta, mojego konta znikają wtedy, gdy sama je podejmę. Ulotniły się gdzieś i te białe szmaty, i ta piwnica z moich snów. Już się nie boję, nie chodzę spocona ze strachu. Budzący się dzień nie ma zwyrodniałej, potwornej twarzy alkoholu i hazardu. Tego koszmaru już nie ma.
      Jednak jesteś Ty - moja Siostro w Nieszczęściu.
Ty, która uciekasz z dziećmi w środku nocy i chronisz się pod śmietnikiem, bo w twoim domu szaleje potwór. Ty, która podejmujesz już trzecią z kolei pracę, żeby zapłacić długi. Kolejne i kolejne. Ty, dla której świat się kończy wtedy, gdy widzisz na stole flaszkę opróżnioną do połowy. Ty, która słyszysz, że jesteś kurwą, wyrodną matką, nieudacznikiem, szmatą, zerem i masz Bogu codziennie dziękować, że ja, Ja!!! ? z tobą jestem. Beze mnie zginiesz, szmato, bo nic nie umiesz!
Jesteś Ty, ze swoim wstydem, upokorzeniem, brakiem godności, ze swoim strachem i bólem. Jesteś Ty i Twój Wielki Lęk. To właśnie jesteś Ty. Ty to Lęk.
      Chcę Ci więc dzisiaj, moja Siostro w Nieszczęściu, powiedzieć, że masz prawo się nie bać. Masz prawo do godności. Masz prawo do spokoju we własnym domu. Masz prawo się nie wstydzić, bo to nie jest twój wstyd. Masz prawo do własnych pieniędzy, pracy, zainteresowań, do znajomych, przyjaciół i rozrywek. Do własnej nudy i lenistwa też masz prawo. Masz takie prawo, bo jesteś człowiekiem. Bo jesteś dzieckiem Tego, który nas stworzył.
I dlatego, że jesteś człowiekiem, choć wiem, że już dawno o tym zapomniałaś, masz też prawo walczyć. O siebie. Tylko o siebie. I o dzieci. W niepije.pl znajdziesz informacje, jak to robić, gdzie to robić, z kim to robić i gdzie szukać wsparcia.
      Wiem, że się boisz. Rozumiem cię doskonale. Zmierz się ze swoim Lękiem, a zobaczysz, że to demon w krótkich gaciach. Jak i ten, który jest tego Lęku sprawcą i przyczyną. Kiedy oswoisz już tego demona, kiedy zobaczysz, że nie ma się czego bać, otworzy się przed Tobą droga do osobistego wyzwolenia. Do tego też masz prawo.
      Mądrzy, starzy Chińczycy mówili kiedyś, również takim jak my, jak ja kiedyś i ty dzisiaj: pamiętaj, będzie jeszcze święto na naszej ulicy. Daj szansę Losowi. Daj szansę temu świętu. Uwierz, że to możliwe. Ja w to uwierzyłam.
Bądź dzielna!
Ewa - była żona alkoholika i hazardzisty

Czytaj temat Ewy na forum dyskusyjnym Strefy Problem

Czytaj więcej
Więcej tekstów użytkowników
Strefa Problem - teksty użytkowników
Pomocne może być przeczytanie i poznanie doświadczeń innych z takimi jak Ty problemem. Przeglądnij wypowiedzi na
forum Strefy Problem.
© 2004-2012 niepije.pl. alkoholizm - koalkoholizm.
| owo.pl | kominki.owo.pl | katalog.owo.pl | pozycjonowanie | Projekt i wykonanie: bohusz ||
niepije.pl. forum - alkoholizm
| Strony internetowe | Kominki ciepłe szamotowe BOHUSZ | system portalowy, cms